Pokonana.

Dlugi czas mnie tu nie było. Powód mojej nieobecności jest całkowicie prozaiczny – kompletny brak czasu i weny do pisania. Macierzyństwo mnie pokonało… Były i pewnie jeszcze bedą (chociaż mam nadzieje, ze juz nie) takie dni, ze budziłam sie, przepraszam zmartwychwstawalam rano i marzyłam, aby ten dzień się już skończyła. Pierwsze trzy miesiące życia Antosia i bycie podwójna mamą, mimo pobytu w szpitalu to była kaszka z mleczkiem, ładnie jadł, spał itp. Potem nie było juz tak kolorowo, a ostanie kilka tygodni to był hardcore, maskara, armagedon i apokalipsa w jednym 🙈 Nie miałam ochoty na nic, wszystkie problemy nałożyły sie na siebie tak mocno, ze nie miałam juz nadziei na ich rozwiązanie. Jednym słowem pokonała mnie proza codziennego życia. Czulam, ze jestem z tym wszystko sama, ze chociaż mam wsparcie najbliższych, to ja muszę z tym wszystko codziennie walczy, gdzie nie widzę rezultatów, a co za tym idzie sensu walki.

Duzo kobiet nie mówi tego głośno, ewentualnie tylko anonimowo z obawy o lincz innych, spełnionych i szczęśliwych mama. A ja uważam, ze tego typu tematów nie można spychać na tor boczny, bo są niewygodne, bo są nawet tematami tabu, bo mamie takich rzeczy nie wypada mowić. Był taki czas, ze znienawidziłem macierzyństwo, moje dzieci kompletnie mnie nie cieszyły, wręcz czasami nachodziły mnie takie myśli, ze ani troche nie nadaje się na matkę i nigdy nie powinnam sprowadzić ich na swiat. Czułam, ze się dusze, nie damy rady przebrnąć przez kolejny dzien. Nieustanny płacz i marudzenie Antosia, usypianie go po 3h wieczorem i bujanie przez kilka godzin w nocy dawało mi mocno w kość. Co by atrakcji nie było mało to Zosia, kompletnie przestała się mnie słuchać. Każde polecenie było okraszone fochem, krzykiem, tupaniem nogami itp. Do tego dochodził płacz z byle powodu i to nie jakieś chlipanie pod nosem, a płacz na miarę syreny strażackiej. Dusialam to wszystko w sobie, w chwilach kompletnej załamki płacząc i zadając sobie pytanie, czy kiedyś to sie skończy, bo przecież kocham moje dzieci, obydwoje byli tak mocno wyczekani, a teraz momentami nie moge na nich patrzeć i mam ochotę, zeby znikły. Pare razy zdarzyło mi się marudzić na moim IG. W odpowiedzi dostawałam komentarze, gdzie pisaliście, ze tez nie macie lekko i jak je czytałam, to nie raz uświadamiałam sobie, ze u mnie tak na dobra sprawę nie jest tak źle, ze są osoby które maja gorzej. Jednak to była chwilowa otucha.

Pewnie zastanawiacie się czy nadal myśle tak jak opisałam to powyżej. Juz nie, w dużej mierze pomógł mi w tym mój mąż, z którym w końcu (bo nie zawsze tak było, ale o tym innym razem) obraliśmy wspólny front w wychowaniu dzieci. Jeżeli chodzi o Antosia, tu sprawa jest o wiele bardziej tajemnicza, bo dosłownie w ciagu kilku dni z dziecka bardzo wymagającego stał się normalnym dzieckiem, choć nie ukrywam ze są takie momenty, ze muszę rzucać wykonywana czynność, bo on nie ma kompletnie ochoty na to, zeby pobawić sie samemu i ma byc noszony na rękach. Podejrzewam, ze rownież moje samopoczucie miało tutaj duży wpływ, bo wiecznie zdenerwowana i sfrustrowana kobieta nie jest dobrym materiałem na mamę. Wrzuciłam troche na luz, jak jeden dzien dłużej nie wyprasuje góry prania, to swiat sie nie zawali, czy jak na wieczór nie ogarnę zabawek, które jutro bedą tak samo porozrzucane, nie stracę korony (prawie)perfekcyjnej pani domu, kiedy podczas jego drzemki i ja chwile sobie poleże, nie stanie się nic złego.

Jedna uwaga do wpisu “Pokonana.

  1. Kiedy urodziła się moja 5lat wyczekiwana córeczka prawie osiwialam.plakala cała dobę.bhlismy u wszystkich znanych nam lekarzy,przeszła badania,byłam na kursie masażu relaksujacego dziecko a położne uczyły mnie sztuki zawijania niemowlęcia,olejki eteryczne do kąpieli.wszystko na nic. Aż w połowie 4 miesiąca nagle przestała.podobno czasami trafi się taki nadpobudliwy egzemplarz.. eh..to był horror,myślałam,że nie podolam. A teraz maleńka ma już 3 lata a ja znowu w ciąży. Mam nadzieję,że teraz będzie lepiej. Każda mama zasługuje na medal. Brak snu to nasz największy wróg.a już najgorzej mają perfekcjonistki ..

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s