Niewidoczne.

14441089_10202235074156462_6556870166274211611_n

Będąc w ciąży z Zosią zostałam przepuszczona w kolejce tyle razy, że mogę to zliczyć na palcach jednej ręki. Mieszkam w małej miejscowości, więc każdy doskonale wiedział, że spodziewam się dziecka. Nawet jak mój brzuch był gigantyczny, ludzie tylko odwracali wzrok. Smutne, ale niestety prawdziwe.

Teraz po 4 latach miałam nadzieje, że coś się w tym temacie zmieniło. O ja naiwna 😀 Jestem w 22tc, z racji mojej postury mój stan jest już dosyć widoczny, ludzie sobie popatrzą na mój brzuch, na mnie i co? Po prostu odwracają wzrok i udają, że ja i mój brzuch, a co za tym idzie jego lokator nie istniejemy.

Robiąc sobotnie zakupy, pani która dopiero po pewnym czasie zorientowała się że jestem w ciąży przeprosiła, że mnie nie przepuściła, stwierdziła ze tego nie zrobiła dlatego tego nie zrobiła, bo bardzo dobrze wyglądam (yyyy wtf?!). Fakt, ciężarna powinna wyglądać jak chodząca kupa, może wtedy z litości ktoś by ją przepuścił/ ustąpił/ pomógł.

Takich sytuacji mogłabym wymienić nieskończenie wiele. Nie ważne jest miejsce, może to być sklep, kościół, laboratorium, mimo najczęściej obfitych kształtów, mimo widocznego brzucha, nagle dla większości świata stajemy się niewidzialne. Nawet gdybym ubrała lateksowy strój, a nad głową umieściła bym wielki neon z napisem „jestem w ciąży”, sytuacja nie uległaby zmianie.

Z drugiej strony przecież jeżeli mamy pierwszeństwo, to tak naprawdę nie musimy czekać w kolejce tylko po prostu sami egzekwować nasze prawo. Niestety większość z nas, ja również wolę odstać swoje niż narazić się na różnorakie, często niewybredne komentarze innych osób.

Sklepy Rossmann podobno są przyjazne ciężarnym i tutaj mamy pierwszeństwo. Ale tu też nie zawsze jest tak kolorowo, bo to zależy od kasjerki. W jednym sklepie stojąc w kolejce pani od razu zaprosiła mnie do kasy, mimo iż inna osoba już przy niej stała i miała być obsługiwana, a w drugiej kiedy została otwarta druga kasa i kobieta w kolejce za mną powinna poczekać, bo była moja kolej i ciąża nie ma tu znaczenia,  gdy podeszłam do kasy i powiedziałam że mam tutaj pierwszeństwo, pani kasjerka stwierdziła, że już nabiła jedną rzecz i muszę poczekać :/ Ogólnie potraktowała mnie jak intruza.

Myślę, że to jest temat rzeka i podejście do nas ciężarnych nigdy nie ulegnie zmianie, ponieważ przeświadczenie ludzi jest takie, że jak oni stoją to my też możemy, a już najgorzej jest trafić na kobietę, one mimo że same są matkami i wiedzą jak ciężko bywa, zrobią wszystko, żeby Ci uprzykrzyć ten stan.

Ostatnio coraz częściej brakuje mi tchu i czuję się jakby serce miło wyskoczyć mi z piersi i robi mi się po prostu słabo. Nawet jak zdarzyło mi się kucać w kolejce, ludzie się tylko na mnie patrzyli i nic. Powiem Wam, że coraz częściej boję się sama chodzić do sklepu, czy załatwiać rożne sprawy, żeby gdzieś nie zasłabnąć, bo wiem, że nikt by mi nie pomógł. Ogólnie znieczulica ludzka jest bardzo duża.

Pisząc ten post przeglądałam różne strony w internecie i natrafiałam na wiele podobnych sytuacji, które sama przeżywam. Trafiłam też na stronę fundacji Jestem w drodze , gdzie możecie bezpłatnie zamówić znaczek, który dodatkowo pokaże, że pod sercem nosimy największy skarb jaki możemy dać światu, czyli nowe życie. Nie liczę, aby on nagle zmienił postrzeganie innych ludzi kobiet w ciąży, ale my przyszłe mamy powinnyśmy pokazywać, że chcemy być traktowane z szacunkiem, a nie jak duchy.

img_7721

12 uwag do wpisu “Niewidoczne.

  1. Oj, coś o tym wiem! Obecnie jestem w 37 tyg. ciąży i może z dwa razy ktoś mnie przepuścić w kolejce… Hm… widocznie wyglądam za dobrze i też myślą, że czuję się świetnie? A to nieprawda bo na początku ciąży ciągłe mdłości, później upały i szybko robiło mi się słabo, teraz na końcówce boli kręgosłup, krocze, zgaga, opuchniecia… słowem ciąża może i pięknym stan, ale bardzo uciążliwy i stresujący! Ludzie w różnym wieku udają, że nie widzą mnie. Dużego brzuszka nie mam, ale że to ciążowy to widać gołym okiem! Na zakupy teraz chodzi przeważnie mąż bo ja już mam dosyć! U lekarzy czy w laboratorium do którego chodzic trzeba co chwilę to starsze osoby wręcz się wpychaja w kolejkę bo im się należy, a za ich czasów nikt się nie piescil z ciężarnymi i teraz one też nie mają zamiaru. Ps. Tyle ostatnio było szumu na temat ochrony życia poczętego… tja na każdy kroku widać tą troskę, na prawdę zastanawiam się gdzie są te wrażliwa osoby, które tak bronią zawzięcie życia poczętego bo jakoś ich nie spotykam w kolejkach, autobusach itd… :-/

    Polubienie

  2. A mnie zadziwia jedno – zadufanie w sobie i zachowywanie się jak pępek świata ciężarnych. I postawa „jestem w ciąży, więc należy mi się wszystko, wszyscy mi powinni usłygiwać i rozkładać przede mną czerwony dywan”. No nie, nie na tym to polega.
    1. Ciąża często jest MAŁO widoczna. O ile nie mamy do czynienia z kobietą w zaawansowanej ciąży albo tak jak ty – szczupłą z małym brzuszkiem (gdzie widać to na pierwszy rzut oka), często jest to trudno dostrzec. Szczególnie w okresie jesiennym, gdy ukrywamy się za dużymi rzeczami. Ja kiedyś ustąpiłam w autobusie miejsca mamie z dzieckiem około 4 letnik – miała naprawdę spory brzuch, myślałąm że jest w ciąży. Okazało się, że to ciąża spożywcza, mi było głupio, a biedna mama miała łzy w oczach. Od tamtej pory, jeśli widzę kobietę ze 100% ciąża, to ok, jeśli nie, to się nie wychylam. Naprawdę, nie każdy (w tym) ja potrzebę i ochotę lustrować każda babkę, czy aby nie jest w ciąży, czy to tłuszcz czy obiad (ja np. w czasie okresu mam tak wywalony brzuch, że wyglądam jak w ciąży).

    2. Ludzie często tego nie dostrzegają, nie dlatego, że nie chcą, tylko naprawdę nie zwracają uwagi. Powiedz sama – stojąc w kilometrowej kolejce w sklepie, po 10 godzinach pracy, oglądałabyś się za siebie, czy aby nie stoi tam ciężarna ? Bo mi to nawet przez myśl nie przechodzi. Tak samo jak wsiadając do autobusu, zmęczona, nie oglądam się na wszystkie strony świata, czy aby w tym tłumie osób ktoś nie ma brzuszka ciążowego. Obstawiam, że 70% przypadków własnie na tym polega.

    3. Oprócz ciężarnych są też inni ludzi, serio. Nie można nikogo wrzucać do jednego worka. Jeśli w autobusie jakiś chłopak nie ustąpi ci miejsca to nie znaczy od razu, że to gbur, cham i prostak. Ostatnio jak wracałam z pracy to w autobusie siedział mój kolega. Rok temu miał wypadek, ma sztuczne kolano, jest po ciężkiej rehabilitacji, musi unikać wszelkich urazów. A wiadomo, jak to w komunikacji miejskiej bywa. Jak tylko widziałam że wsiada, ustąpiłam mu miejsca. Jedna z moherowych babci oburzyła się, że co to za czasy, że kobieta ustępuje mężczyźnie.

    4. Ciężarne nie są pępkiem świata. Ja rozumiem wszystko – nowe życie, złe samopoczucie, skoki hormonów. Ale spotkałam się z tyloma sytuacjami, których wolę nie przetaczać, gdzie ciężarna wszystkich spycha na margines bo ona jest w ciąży i tyle, ona jest najważniejsza. Najabrdziej absurdalna z nich, gdy nie widziałam się czy się śmiać czy płakać, spotkała mnie w wakacje. Byłam w jednym z dużych sklepów spożywczych, przy lodówce z lodami. Babcia z wnuczkiem wybierała lody, on chciał koniecznie czekoladowego rożka. Babcia podała dziecko, po czym została zaczepiona przez panią w ciąży. Z tekstem, że ten lód jest ostatni, a ona miała na niego ochotę, i czy może go odebrać wnukowi 😉 Nie będę tego komentować.

    5. Ciężarne muszą się nauczyć prosić o pomoc. Jeśli są w autobusie, jest im ciężko, a w koło siedzi 10 osób nieświadomych ich stanu (bo np. dopiero 4 miesiąc i nie widać) to wystarczy poprosić. A nie być złym, jakie to społeczeństwo jest passe.

    Zdrowy rozsądek i umiar we wszystkim 😉

    Polubienie

    1. Trzeba rozróżniać zadufanie w sobie, a faktyczne potrzeby. Nie wiem czy czytałaś to co tutaj napisałam, ale po komentarzu mam wrażenie, ze nie. Ja nie opisuje sytuacji przytoczonych przez Ciebie, tylko takie, gdy ktoś faktycznie widzi i doskonale wie, ze to ciąża a z premedytacją to olewa. Osobiscie wiele razy miałam tak, ze było mi słabo, wiec albo siadałem (jak było gdzie), albo kucałam, albo jak miałam czym to się wachlowalam, ludzie to widzieli i co? Patrzyli się na mnie jak na małpkę w klatce, a potem odwracali wzrok. Piszesz, że ciężarna musi nauczyć się prosić, większość z nas tego nie robi, bo wie ze i tak nic nie osiągnie, doskonale znam to z autopsji, nawet opisana sytuacja w Rossmannie, gdzie niby ciężarne mają pierwszeństwo.

      Polubienie

  3. Agnieszko, ja dokładnie przeczytałam Twój wpis, a Ty mój ? W punkcie drugim opisałam że nie każdy zauważa kobietę w ciąży, ponieważ nie rozgląda się na cały sklep lub kolejkę. W punkcie 3 pisałam o innych ludziach, którzy są chory, obolali. Ja też byłam w ciąży. I to nie raz, do tego miałam brzuch jak słoń. Jednak potrafię werbalizować swoje potrzeby, a to według mnie jest ważna umiejętność. Nie robiłam tego często, ale jeśli tego potrzebowałam to prosiłam o pomoc. Nie oczekiwałam od nikogo, że będzie wiedział że za chwilę zesłabnę ( przez pierwszy trymestr czułam się jak z krzyża zdjęta). Ale też nie zachowywałam się jak pępek świata – tak jak opisywałam w mojej wypowiedzi. Uważam, że sama ciąża nie upoważnia mnie do tego żeby wyczekiwać specjalnego traktowania. Nie dajmy się zwariować, wszystko z umiarem,

    A jeszcze co do Twojego komentarz – mówisz że kucałaś i się wachlowałaś. No ok, ludzka znieczulica, jeśli by to była kobieta w ciąży to bym do takiej podeszła i zapytała czy wszystko ok. Ale nie raz ani nie dwa zdarzyło mi się nie zauważyć ciężarnej, nie pomóc jej z ciężkim wózkiem bo każdy ma SWOJE PROBLEMY 😉

    Polubienie

    1. Przeczytałam, dlatego zastanawiam się dlaczego piszesz o ludziach, którzy nie zauważają bo stoją w kolejce i nie odwracają sie czy są chorzy, bo ja w takim momencie nie mogę mieć do nikogo „pretensji”, tylko o sytuacjach gdy ktoś widzi, ale ma to w nosie, bo wychodzi z podobnego założenia co Ty, ze ciężarna nie jest pępkiem świata i może stać. Ja jestem troche innego zdania nie tylko w kwestii ciężarnych, ale mam z dzieckiem, osob starszych etc. Osobiście jestem nastawiona do świata bardzo empatycznie i jak widzę, ze ktoś potrzebuje pomocy, to staram się pomoc.

      Polubienie

  4. Też byłam nastawiona do ludzi bardzo empatycznie – mieszkając w takiej miejscowości jak ty, gdzie każdy każdego zna. Potem poszłam na studia do Lbn, następnie przeprowadziłam się do Warszawy. I musiałam schować swoją empatię do kieszeni, bo nie zajmowałabym się niczym innym tylko pomaganiem staruszkom i ciężarnym. Widzę że się totalnie nie rozumiemy i nie zauważasz tego, co próbuję ci przekazać, szkoda. Jak już mówiłam, sama była dwukrotnie w ciąży, w tym raz z bliźniakami. Zapraszam do Warszawy – jakbym każdą ciężarną traktowała priorytetowo, to nigdy bym nie wyszła z kolejki ze sklepu 😉
    Pozdrawiam, szczęśliwego rozwiązania życzę i trochę więcej dystansu do siebie i swojego stanu 😉

    Polubienie

    1. Kazda ma swoje racje i jak widać nie przekonamy siebie do nich 😄 Ja rozumiem, ze na naszej drodze mogą pojawić się osoby gorzej się czujące, ale nie wmówisz mi, ze nagle cały miejski, czy cała kolejka to padające na twarz po pracy czy strasznie chorzy ludzie. Napisałaś, ze sama byłaś w ciazy dwukrotnie, wiec doskonale wiesz jak czasami jest ciezko, ale mimo wszystko uważasz jak większość społeczeństwa i tym samym potwierdzilas, to o czym tutaj pisałam. Wracając jeszcze do wielkości miasta, to przebywając w Berlinie, ani ja ani tym bardziej mój mąż, nie musieliśmy prosić o pomoc, ludzie sami pomagali nam czy to w przytrzymaniu drzwi czy zniesieniu wózka, czy chociażby w ustąpieniu miejsca. Co do dystansu, to pewnie według Ciebie miałabym go więcej, gdybym zgodziła się z Twoim zdaniem 😉 Dziękuje i rownież pozdrawiam 😊✌🏻️

      Polubienie

  5. A pisałam o ludziach chorych, źle się czujących lub zwyczajnie „lecących na ryj” po 12 godzinach w pracy dokładnie o odniesieniu do tego fragmentu „Takich sytuacji mogłabym wymienić nieskończenie wiele. Nie ważne jest miejsce, może to być sklep, kościół, laboratorium, mimo najczęściej obfitych kształtów, mimo widocznego brzucha, nagle dla większości świata stajemy się niewidzialne. Nawet gdybym ubrała lateksowy strój, a nad głową umieściła bym wielki neon z napisem „jestem w ciąży”, sytuacja nie uległaby zmianie.”

    Polubienie

  6. Miałam już skończyłaś tą jałową dyskusję, no ale. Moim celem nie było przekonywanie nikogo do swoich racji, tylko przedstawienie problemu z trochę innego punktu widzenia a nie tylko prezentowanie postawy która wypływa z Twojego tekstu „ludzka znieczulica, ciężarne święte”. Widzę jednak. ze albo merytoryka mojej wypowiedzi jest bardzo słaba, albo u Cieie kiepsko z czytaniem ze zrozumieniem, skoro jedynym wnioskiem jaki wysnułaś z moje wypowiedzi jest to, że prezentuję znieczulicę na ciężarne którą prezentuje cały świat. A może po prostu życie mnie nauczyło samodzielności i nie oczekiwania specjalnego traktowania. Pozdrowionka, życzę Ci pierwszeo miejsca w każdej kolejce ;p

    Polubienie

  7. Taaak.. Jestem w 38 tygodniu ciąży i dalej stojąc w kolejkach jestem niewidzialna. Nie jestem z osób yrywnych więc sama się o to nie upominam. Co do Rossmanna to jeszcze ani razu nie zdażyło mi się abym zostałą poproszona do następnej kasy. Dla ludzi chyba nie jest to stan, w którym powinno się ustępować miejsca. Ja zostałam przepuszczona do kasy raz i to przez starszą babeczkę, która powiedziała mi tak „To niestety nie te czasy kiedy ja byłam w ciąży i mnie przepuszczali w kolejce, dlatego z racji takiej że wiem co to znaczy przepuszczę Panią”. Poczułam się dziwnie, że kobieta w wieku na oko 75 lat przepuściła mnie w kolejce a Panowie jak stali twardo tak stali dalej.. Ech ….

    Polubienie

  8. No cóż, 2 dni temu pewien „miły” mężczyzna zrobił mi awanturę o to,że zaparkowałam samochód w podwórku wspólnoty mieszkaniowej (do której nota bene należy moja mama, stałam tam ok 30 minut). Wyjaśniając, że miałam ciężkie zakupy i jestem w 9 miesiącu ciąży usłyszałam,że w niczym mnie to nie usprawiedliwia, a ciąża nie sprawia, że jest się „w jakikolwiek sposób uprzywilejowaną”. Tak więc oświecił mnie,bo myślałam, że trochę jestem 😉

    Polubienie

  9. Kiedy byłam w ciąży, z powodu problemów z tętnem, trafiłam na badania. Nie położono mnie w szpitalu, byłam tam pół dnia i przechodziłam z badania na badanie. Byłam tam zdecydowanie najmłodsza, jedyna w ciąży (zaawansowanej) i nikogo o nic nie prosiłam. Panie pielęgniarki same zwróciły mi uwagę, że mam powiedzie,cze w ciąży jestem i wchodzę bez kolejki ale powiedziałam, że mi niezręcznie. Panie najwyraźniej załatwiły to za mnie, bo kiedy lekarka zaczęła przyjmować, pielęgniarka wyszła i zawołała mnie pierwszą, poza kolejnością. Matko jedyna…miny wszystkich w poczekalni…bezcenne. Gdyby tylko wzrok mógł zabijać…
    W żadnej z dwóch moich ciąż nie przypominam sobie sytuacji żeby mnie ktoś gdzieś dobrowolnie przepuścił. Na końcówkach, jak już mi było ciężko, unikałam takich sytuacji jak ognia, bo kolejka w sklepie to było stanowczo za dużo. No ale nie zawsze się da.
    Myślę, że masz na myśli drobne gesty, których tak bardzo brakuje.
    Nie mówimy o skrajnych przypadkach.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s