Przedszkolak.

14128863_173291486412060_978894_n1

Obserwatorzy mojego instagramu wiedzą, że temat przedszkola był nie do końca wyjaśnionym, ponieważ Zosia podczas pierwszej rekrutacji nie dostała się, wiec byłam nastawiona na to, że jeżeli w ogóle się dostani to dopiero w  październiku/listopadzie. Jakie było moje i nie tylko moje zdziwienie, kiedy pod koniec sierpnia otrzymałam telefon, że zwolniło się miejsce i Zosia może rozpocząć przygodę z przedszkolem od 1 września. Z jednej strony byłam bardzo zadowolona i podekscytowana, a z drugiej kiedy zdałam sobie sprawę, że ie będę jej widzieć pół dnia popłakałam się. Teraz na własnej skórze zrozumiałam rozterki mam, o których czytałam np. na instagramie.

Trzy ostatnie dni sierpnia, były tzw. dniami adaptacyjnymi. Przychodziłyśmy do przedszkola na godzinę. Przez pierwsze dwa dni siedzieliśmy z dziećmi w sali, w ostatni dzień rodzice czekali przez większość czasu na korytarzu, co chwilę zerkając przez szybkę w drzwiach co robią ich pociechy. Ja byłam jedną z mama, która na luzie czekała na swoje dziecko. Kiedy weszliśmy do sali moja córka z wyrzutem powiedziała do mnie „Miałaś iść do domu!”.

Kolejne dni były dla mnie wielkim zaskoczeniem. Zosi wstawała bez problemu i poranne przygotowania szły nam tak szybko, że zawsze byłyśmy pierwsze z całej grupy. I tak było do czasu przyjazdu Taty do domu. Nagle pojawiła się niechęć do przedszkola, poranny płacz. Było to dla nas zupełne zaskoczenie, więc tego dnia odpuściliśmy jej przedszkole. Większość osób nie poleca takiego podejścia, ale my uznaliśmy, że lepiej jeden dzień dać jej oddechu niż miałaby się zniechęcić całkowicie do chodzenia. Na drugi dzień sytuacja się powtórzyła, ale tym razem byliśmy „twardzi”. Z tego co mówiła Pani przedszkolanka płacz mijał praktycznie od razu po przekroczeniu drzwi sali. Zawsze gdy ją odbieraliśmy była radosna i uśmiechnięta. I faktycznie te gorsze dni długo nie trwały. Niestety po trzech tygodniach Zosię dopadło zapalenie ucha i przymusowy pobyt w domu. Pierwszy dzień po przerwie był z płaczem przy rozstaniu, a w kolejnych z radością szła do przedszkola.

Jednym słowem pierwszy miesiąc przedszkola za nami. Mimo, że nie zawsze było łatwo, to cieszę się, że Zosi udało się dostać i przechodzić większość miesiąca. Patrząc na swoje dziecko mam wrażenie, że wydoroślała, zrobiła się jeszcze bardziej samodzielna, a my zaczęłyśmy się bardziej dogadywać.

Ciekawa jestem jak u Was było z przedszkolem, czy Wasze dzieci z chęcią do niego chodziły, a może musieliście zrezygnować z rożnych powodów?
14073052_1603698506597492_2008709901_n

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s